Geneza popularności geopolityki [Podróż bez paszportu, audycja]
W ostatnich dniach ukazał się nagrany dwa miesiące temu materiał na kanale "Podróż bez paszportu". Audycja trwa nieco ponad pół godziny i wraz z prof. Anią Wojciuk omawiamy jak nowe media pozwoliły wypromować popularne wizje geopolityki. Materiał jest opisowy - spokojnie wyjaśniamy przyczyny, warunki i skutki, ale i tak wylała się na nas fala hejtu. Co w sumie potwierdza tezy z tekstu, że ludowa geopolityka stała się nowym nurtem debaty publicznej, o własnej logice i autorytetach.
Ważnym elementem naszej pracy jest wskazywanie na metody myślenia, które pomagają lub utrudniają rzeczową refleksję. Podam przykład - ostatnio w firmie mieliśmy wykład geopolityka Krzysztofa Wojczala. Przez pół godziny wymieniał różne zagrożenia. Na koniec spytałem go na jakiej podstawie odróżnia wyzwanie od zagrożenia i na czym opiera analizę ryzyka. W końcu w ekonomii, finansach, polityce analiza ryzyka to zaawansowana i zmatematyzowana dziedzina wiedzy, która służy decydentom do decyzji inwestycyjnych, regulacyjnych i do komunikacji ze społeczeństwem. Nie miał odpowiedzi.
Inny przykład. W niedawnej debacie w TVP prof. Marek Madej argumentował słusznie, że na świecie trwa wzmożona rywalizacja międzynarodowa, bo państwa nie kontrolują coraz większej ilości procesów transnarodowych, na co usłyszał od J. Bartosiaka, że trwa kolejna "wojna światowa". Oczywiście zamiast wojny można podstawić dowolne inne słowo (chaos, kryzys, masakra, terror) i sprzedawać strach równie skutecznie. Nie trzeba się przejmować ustalonymi wzorami interakcji społecznych, danymi, wskaźnikami, scenariuszami. Kto by czytał takie rzeczy? :)
Istotnym powodem dla którego geopolitycy nie stali się użyteczni dla państwa jest ich niski poziom ekspertyzy. Państwo polskie potrzebuje określonych typów produktów. W przypadku wiedzy stosowanej kluczowy jest poziom gotowości technologicznej, najlepiej powyżej 6 w skali 1-9. Natomiast w przypadku wiedzy społecznej państwo polskie poszukuje: analiz ryzyka, badań społecznych, scenariuszy decyzyjnych, propozycji regulacyjnych, wskaźników oceny zjawisk (np procesy na giełdzie, transport), metod pomiaru zjawisk społecznych itd. Produkt wiedzowy musi wpływać na instrumenty i działania państwa. Publicystyka geopolityczna tych kryteriów nie spełnia, gdyż zwykle jest po prostu syntezą cudzych prac. Nie chodzi więc o żadną niechęć wojska, wywiadu, czy dyplomatów, tylko o brak dopasowanej oferty. Nie jest to wiedza tajemna, wystarczy przejrzeć przetargi, konkursy agencji badawczych itd. Natomiast inna sprawa, jest taka, że szerzenie popularnych głupot wpływa na wizerunek nauk społecznych. Stąd mój pomysł, aby unaukowić geopolitykę, aby uchronić debatę przed dalszą wulgaryzacją.
PS. Prywatnie zabawnie jest czytać, że ja jako chłopak z blokowiska, chodzący w dresie po powiatowym miasteczku jestem elitą, a z kolei milioner Jacek Bartosiak to "swój chłop", który "walczy o Polskę" a ja zwyczajnie zazdroszczę i muszę koniecznie założyć kanał na YouTube aby być bardziej znany. No na pewno. Już biegnę :)

Komentarze
Prześlij komentarz