Strategia obrony USA - co przed nami? [Interia]
Trend jest zauważalny - amerykańskie oczekiwania rosną szybciej niż europejskie zdolności obronne. Czy nasze zdolności rosną szybciej niż odbudowa wojsk rosyjskich? Mimo wszystko chyba tak. Kłopotem pozostaje rozproszone europejskie przywództwo. Strategia wspomina Izrael, jako modelowego sojusznika USA. Władze amerykańskie liczą, że Europa posiądzie podobne - do izraelskich - zdolności interwencyjne w swoim środowisku bezpieczeństwa (oczywiście z pomocą amerykańskiego biznesu, na co liczy Waszyngton). Uważam, że w tej dekadzie jest to mało możliwe.
Co do samej strategii, budzi ona pewne wątpliwości z powodu amerykańskiej fascynacji militaryzmem. Tymczasem militaryzm nie wydaje się dobrym rozwiązaniem problemów Ameryki, które mają podłoże społeczne i gospodarcze. Widać jednak również rosnącą inspirację strategią ChRL, która od lat kładzie nacisk na merkantylizm, inwestycje, infrastrukturę i działania pośrednie (także te ofensywne i związane z kradzieżą technologii). Stany Zjednoczone również próbują pozyskiwać partnerów poprzez współpracę gospodarczą, ale projekt ten wydaje się o dwie dekady spóźniony i coraz trudniejszy do realizacji z powodu rosnącego zadłużenia Ameryki.
Kolejnym dokumentem, który ma zostać opublikowany jest przegląd obecności sił zbrojnych USA na świecie. To z niego dowiemy się o ewentualnych przemieszczeniach wojsk USA z Europy do Azji. Polska liczy na zwiększenie kontyngentu wojsk amerykańskich w naszym kraju (chodziłoby o jeszcze jedną ciężką brygadę). Nie jest to nierealne, ale zapewne odbyłoby się kosztem Niemiec.
Stopniowe wycofywanie się sił USA z Europy z pewnością ucieszy Moskwę, która - jak mniemam - byłaby w stanie nawet okresowo zrezygnować z ekspansji militarnej w naszym regionie, aby doprowadzić do wycofania sił amerykańskich i uzyskać większe wpływy w późniejszym okresie.

Komentarze
Prześlij komentarz