Polska i Niemcy. Analiza 30 lat relacji.

W 2021 roku Niemcy i Polska obchodziły 30-lecie Traktatu o Dobrosąsiedztwie i Przyjaznej Współpracy (podpisano go w Bonn, 17.06.1991). Traktat ten był ważnym uzupełnieniem Traktatu granicznego z 14 listopada 1990 roku. Po 30 latach od zawarcia traktatu bońskiego oba kraje bardzo rozbudowały relacje gospodarcze, ale w kwestiach politycznych oddalają się od siebie. Celem tej analizy jest próba zarysowania tych różnic. Tekst powstał we współpracy z Amicitia Foundation w ramach kongresu POLIS'21 (3-4 listopada 2021). 

W ciągu ostatnich kilku lat w Polsce i Niemczech obchodzono wiele rocznic. W 2014 roku było to dziesięciolecie rozszerzenia w UE i piętnastolecie Polski w NATO. W 2016 roku przypadało 25-lecie traktatu dobrosąsiedzkiego, a w 2019 roku: 30-lecie polskich przemian, 20-lecie członkostwa Warszawy w NATO i 15-lecie w UE. W ciągu ostatniego pięciolecia miały miejsce również rocznice ważnych dla obu krajów wydarzeń z przeszłości: wybuchu II wojny światowej, jej zakończenia, Powstania w Getcie i Powstania Warszawskiego. W 2020 roku Niemcy obchodziły trzydziestą rocznicę zjednoczenia RFN i NRD. Podczas tych wszystkich wydarzeń obserwatorzy dostrzegali rosnący kapitał współpracy gospodarczej, któremu jednak nie towarzyszy rozwój współpracy politycznej. 

Dwa okresy w relacjach Polski i Niemiec

Trzydziestolecie współpracy Polski i Niemiec można podzielić na dwa okresy. Pierwszy trwał umownie od 1989 roku do 2016 roku. Oba kraje prowadziły wtedy trudne rozmowy na wiele tematów i wypracowały liczne rozwiązania polityczne. Po zjednoczeniu RFN nie podążyła obawami realistów politycznych z obu stron Atlantyku i nie stała się zagrożeniem militarnym dla sąsiadów. Zamiast tego, Berlin włączył się w obszarze polityki: w procesy europeizacji, a w obszarze ekonomii: w procesy globalizacji. W polityce krajowej władze federalne zajęły się modernizacją i wyrównywaniem różnic pomiędzy RFN i NRD, co udało się jedynie połowicznie. Niemniej jednak, w ciągu całego tego okresu po 1989 roku Niemcy miały tylko trzech kanclerzy (Polska miała w tym czasie szesnastu premierów), co świadczyło o stabilności politycznej najludniejszego kraju UE. Warto zaznaczyć, że po swym pierwszym zwycięstwie w wyborach do Bundestagu w 2005 roku Angela Merkel wybrała Warszawę na jedną z pierwszych (po Paryżu i Brukseli) stolic w Europie, które odwiedziła jako nowa kanclerz RFN. 

Polska startowała z dużo niższego pułapu zamożności. W 1991 roku polski PKB per capita wynosił tylko około 30% niemieckiego. Czas potrzebny na dogonienie poziomu życia przeciętnego Niemca szacowano na 60 lat. Po dekadzie członkostwa w UE i wzrostu PKB na poziomie średnio 4,1% Polska sięgnęła prawie 60% niemieckiego PKB per capita, a czas potrzebny na „dogonienie” sąsiada zmalał do 22 lat.  W 2013 roku Polska wyprzedziła Rosję jako głównego partnera handlowego Niemiec na wschodzie Europy. Niemcy szybko stały się głównym inwestorem zagranicznym w Polsce. Powszechnie mówiono o „polsko-niemieckim motorze Europy”, co wynikało zarówno z pojednawczej retoryki władz, jak i twardych danych i komplementarności gospodarczej. Istotnie, oba kraje wydawały się realizować koncepcję geopolityczną Zbigniewa Brzezińskiego, który (w książce „Wielka Szachownica”) sugerował powstanie strategicznego „łuku bezpieczeństwa” Europy w postaci bliskich relacji Paryż-Berlin-Warszawa-Kijów. Powołanie Trójkąta Weimarskiego, Trójkąta Królewieckiego oraz wspólne inicjatywy dyplomatyczne wskazywały na bliskość interesów obu partnerów. Cieniem na tym procesie była głównie kwestia gazociągów Nord-Stream i rosnące problemy w zakresie transformacji energetycznej. 

Lata 2015-2016 zwiastowały nadejście nowego okresu w relacjach między Polską a Niemcami. Kryzys rosyjsko-ukraiński podważył zaufanie do architektury bezpieczeństwa europejskiego, a Warszawa i Berlin znalazły inne sposoby interpretacji tych wydarzeń. Po zwycięstwie wyborczym prawicy Polska zaczęła wątpić we wspólnotę interesów z Niemcami i postanowiła stać się rdzeniem nowych projektów geopolitycznych we wschodniej części Starego Kontynentu. Wedle myśli politycznej popularnej w kręgach polskiej prawicy kolejnym celem Polski po szybkiej modernizacji winno być uzyskanie większej podmiotowości w stosunkach międzynarodowych, ze szczególnym uwzględnieniem spraw europejskich. Pierwszym ze sztandarowych projektów geopolitycznych Warszawy stała się Inicjatywa Trójmorza (TSI), drugim zaś Bukareszteńska Dziewiątka (B9). Jako, że Polska nie dysponuje zasobami gospodarczymi, ani militarnymi niezbędnymi do tworzenia alternatywy wobec projektów wspólnotowych UE, toteż patronem obu inicjatyw stały się Stany Zjednoczone, które za prezydentury Donalda Trumpa odnosiły się do Niemiec bardzo krytycznie. Był to okres trudny dla Berlina z racji kolejnych kryzysów europejskich (zadłużeniowy, a następnie migracyjny), jak i zarzutów państw z południa Europy o wykorzystywanie dominującej pozycji w gospodarce europejskiej. 

W 2016 roku z 25-lecia Traktatu dobrosąsiedzkiego doszło do szeregu spotkań między władzami RFN i nowym rządem w Warszawie. Obchody 25-lecia, nie doprowadziły jednak do rozwoju nowych wspólnych inicjatyw gospodarczych, czy technologicznych, pomimo, że obroty handlowe obu państw sięgały już 100 mld euro rocznie. Zamiast inicjatyw gospodarczych zainaugurowano obrady polsko-niemieckiej grupy do spraw trudnych. Prezydenci obu państw kurtuazyjnie podkreślili dobre perspektywy współpracy i wspomnieli o przebaczeniu za winy przeszłości. Jeszcze w tym samym roku doszło również do potajemnego spotkania kanclerz Angeli Merkel z prezesem partii rządzącej w Polsce Jarosławem Kaczyńskim. Po referendum ws. Brexitu otoczenie kanclerz sugerowało, że Polska powinna zająć miejsce Wielkiej Brytanii wśród czterech najważniejszych krajów UE. Jednym z warunków wejścia do głównego „kwartetu europejskiego” mogło być wygaszenie wewnętrznego kryzysu wokół praworządności. Chwilowo retoryka antyniemiecka w Polsce ustała. Polityczne zbliżenie polsko-niemieckie nie stało się jednak faktem. Po zwycięstwie Donalda Trumpa rządząca Polską prawica postawiła na sojusz USA kosztem relacji z Niemcami.

Współczesny kształt relacji

W rezultacie polskiej wolty politycznej na przełomie 2016 i 2017 roku głównym tematem relacji politycznych Polski i Niemiec stała się historia. Władze w Warszawie mając ideowe poparcie nowego prezydenta USA zaostrzyły retorykę międzynarodową i otworzyły liczne pola konfrontacji z kolejnymi sąsiadami i z Unią Europejską. Jedną z kart w tej talii stała się karta niemiecka. Przedstawiciele partii rządzącej powrócili do dawnego tematu reparacji wojennych za II wojnę światową (choć rząd RP do dziś oficjalnie nie wystąpił z roszczeniami), nowy ambasador RFN w Warszawie Arndt Freytag von Loringhoven musiał długo czekać na akceptację, a w polskich mediach publicznych zapanowała antyniemiecka retoryka. Nieprzyjazne wobec Niemiec akcenty pojawiły się również w kampanii wyborczej prezydenta Andrzeja Dudy i innych polityków rządzącej prawicy. Kwestie te nie pozostały bez wpływu na sympatie społeczne. Pomimo generalnie dobrych stosunków gospodarczych i społecznych prowadzony przez Instytut Spraw Publicznych „Barometr Polska-Niemcy” na przestrzeni kilku lat wykazał znaczny wzrost liczby Polaków (z 21 proc. w 2016 r. do 30 proc. w 2020 r.), którym Niemcy kojarzą się przede wszystkim z wojną i okupacją. Polska zaczęła być izolowana w Unii Europejskiej, a w sprawach migracji, ochrony klimatu, zielonej energii, czy polityki bezpieczeństwa formułować opinie odległe od europejskiego głównego nurtu. Deklarowana przez Warszawę próba zaznaczenia własnej „podmiotowości” w polityce zagranicznej pozostała raczej niezrozumiana w innych stolicach - i przez to nieudana. Większość polityków i think tanków europejskich traktuje bowiem zapowiedzi o polskiej asertywności jedynie jako retorykę.

Do końca swej szesnastoletniej pracy na stanowisku kanclerza Angela Merkel starała się traktować Polskę pragmatycznie twierdząc, że należy utrzymywać poprawne relacje, aby nie dopuścić do różnicowania się procesów integracji w UE. W ostatnim czasie było to zadanie trudne, ponieważ większość kryzysów w relacjach z UE Warszawa wykorzystywała do promowania własnej wersji dawnej idei „Europy ojczyzn”. Obawy Berlina i Brukseli budziła również początkowo wspomniana Inicjatywa Trójmorza, która sama w sobie mogła prowadzić do faktycznego powstawania „Europy dwóch prędkości”, co de facto uderzyłoby przede wszystkim w kraje uboższe. W tym samym czasie władze polskie oskarżały Komisję Europejską, Francję i Niemcy o forsowanie właśnie „Europy dwóch prędkości”, której to idei Inicjatywa Trójmorza miałaby dać odpór. Podczas ostatniej już wizyty niemieckiej kanclerz w Polsce prezydent RP nie znalazł czasu na spotkanie z Merkel. Jesienią br. pozycja dyplomatyczna Warszawy w UE znacząco osłabła po eskalacji sporu o praworządność i reguły rozliczania funduszu odbudowy.

W rezultacie zaistnienia kolejnych kryzysów dyplomatycznych polsko-niemieckie konsultacje międzyrządowe nie odbywają się już od kilku lat. Zamarł też Trójkąt Weimarski i inne inicjatywy dyplomatyczne wyższego szczebla. Polski rząd zignorował zarówno sugestie pomocy w walce ze skutkami pandemii COVID-19 w 2020 roku, jak i zrezygnował ze wsparcia europejskiego w kryzysie na granicy z Białorusią latem bieżącego roku. Tymczasem według danych Federalnego Urzędu Statystycznego obroty handlowe Niemiec z Polską w pandemicznym 2020 r. wyniosły rekordowe 123,2 mld euro. Oznacza to, że od 1991 roku (obroty ok. 8 mld euro) wolumen wymiany handlowej wzrósł ponad piętnastokrotnie. Tylko w minionej dekadzie obroty uległy podwojeniu. Polska wyeksportowała do swojego zachodniego sąsiada niemal 30% całego swego eksportu, wyprzedzając Francję i Włochy. Większą wymianę z Niemcami mają obecnie tylko USA, Chiny i Holandia. Wartość niemieckich inwestycji bezpośrednich w Polsce od czasu systemowych zmian przełomu 1989/1990 sięgnęła 39 mld euro (polskie inwestycje w RFN w porównywalnym okresie to dwudziestokrotnie mniej, bo ok. 2 mld euro). Wedle najnowszego sondażu „Barometr Polska-Niemcy” zarówno Polacy, jak i Niemcy chcą, aby ich kraj nastawiał się w relacjach z państwem sąsiada na współpracę. Jednak po raz pierwszy twierdzi tak wyższy odsetek Niemców (61%) niż Polaków (51%). 

Dwa główne faktyczne problemy relacji polsko-niemieckich to sprawa Nord-Stream 2 oraz praw mniejszości polskiej w RFN. Rurociąg był krytykowany przez kilka poprzednich polskich rządów i przez Komisję Europejską, jako projekt szkodzący solidarności energetycznej UE, w tym zwłaszcza państw wschodnioeuropejskich. Krytyczne zdanie w tej kwestii wyrażał również Waszyngton. Pomimo to władze Niemiec nie zdecydowały się zrezygnować z tego kontraktu, tłumacząc, że inicjatywa ma wymiar czysto biznesowy. Ponadto, ważną kwestią z perspektywy trzydziestolecia Traktatu o Dobrosąsiedztwie i Przyjaznej Współpracy pozostaje nie wypełnienie niektórych jego zapisów. Wydaje się, że najważniejszym niespełnionym zapisem pozostaje sprawa praw Polaków w Niemczech. Różne statystyki wskazują, że w RFN mieszka 1,5-2 milionów Polaków. Traktat z 1991 roku zagwarantował, że prawa mniejszości niemieckiej w Polsce i polskiej w Niemczech będą regulowane na zasadzie wzajemności. Mniejszość niemiecka w Polsce liczy ok. 150 tys. obywateli i może wybierać przedstawicieli do Sejmu. Władze samorządów, w których mieszka znaczna grupa Niemców, podejmują uchwały o stosowaniu dwujęzyczności w niektórych urzędach i o stosowaniu tablic z dwoma nazwami tych miejscowości - jest ich dziś w Polsce ponad 350 (głównie w województwie opolskim). Tymczasem znacznie liczniejsza grupa Polaków w Niemczech nie jest uznawana za mniejszość narodową. Do tego zaniedbania traktatowego doszły w ciągu ostatniego pięciolecia kolejne punkty zapalne. Tym samym zarys mapy kryzysu relacji polsko-niemieckich stał się pełniejszy. 

Podsumowanie

Niemcy i Polskę zamieszkuje łącznie około 120 mln mieszkańców, a pozycja gospodarcza obu państw jest jedną z najlepszych w ich historii. Wedle parytetu siły nabywczej gospodarka Niemiec jest piątym graczem na świecie i pierwszym w Europie, z kolei Polska zamyka światową dwudziestkę i zbliża się do uzyskania swego miejsca w G-20. Niemcy są trzecim największym eksporterem świata (przy czym eksportują aż dwa razy więcej niż czwarta w rankingach Japonia), Polska znajduje się na miejscu dwudziestym pierwszym. Według rankingu Global Firepower Niemcy są piętnastą siłą militarną świata, a Polska dwudziestą trzecią. W ostatnim trzydziestoleciu Polska gospodarka była jedną z najszybciej rozwijających się w powojennym świecie, praktycznie dorównując tempu Japonii i Korei Południowej z dekad wcześniejszych. Słabością Polski pozostają niewielkie inwestycje własne oraz niskie nakłady na badania, innowacje i rozwój, co jednak powinno się zmienić wraz z awansem kraju w globalnych łańcuchach produkcji. Słabością Niemiec jest ograniczone zaufanie do Berlina ze strony innych państw i trudne do odczytania role międzynarodowe, zwłaszcza po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Oba kraje mają kłopoty demograficzne i trudności z dostosowaniem do gospodarki niskoemisyjnej. O ile jednak Niemcy chętnie popierają inicjatywy ekologiczne, o tyle w Polsce patrzy się na te kwestie z obawą i sceptycyzmem, co wynika z wciąż energochłonnej struktury gospodarki odziedziczonej po PRL. Transformacja energetyczna wciąż jest postrzegana przede wszystkim jako koszt, a nie inwestycja w przyszłość. Pozycja wyjściowa dla rozwoju współpracy gospodarczej obu państw na najbliższą dekadę rokuje jednak dobrze i tworzy bazę do rozwoju wielu wspólnych projektów.

Dużo słabiej wypada współpraca polityczna Warszawy i Berlina. Ostatnie pięciolecie stanowi okres kryzysu relacji dyplomatycznych na wysokim szczeblu. Katalog różnic obejmuje wspomniane kwestie energetyczne, symboliczne, historyczne i militarne, związane z zabezpieczeniem wschodniej flanki NATO (Warszawa kilkakrotnie przyłączała się do krytyki Donalda Trumpa pod adresem Niemiec) oraz brakiem zaangażowania we wspólne projekty militarne i europejską współpracę zbrojeniową (tutaj z kolei niechęć znajduje się po stronie Polski, która nadal stawia na bilateralne projekty z USA). 

Tabela 1. Analiza ogólna SWOT relacji polsko-niemieckich

Atuty

Słabości

Długoletnia współpraca gospodarcza

Długofalowy wzrost handlu

Dobre relacje między-społeczne

Transfer technologii

 

Różnice interesów w kwestii energetyki

Brak zgody co do priorytetów rozwoju UE

Różnice ideowe elit obu państw

Problemy polityki migracyjnej

Szanse

Zagrożenia

Europejskie fundusze odbudowy

Wzmocnienie gospodarcze Europy Środkowej

Współpraca militarna

Wspólne tworzenie bloku „liderów UE”

Agresywna polityka Rosji (wschodnia flanka NATO)

Kwestionowanie europejskiego ładu prawnego

Populizm i retoryka skierowana w przeszłość może okazać się ważniejsza niż przyszłość

Kolejny kryzys strefy euro

Wycofanie się sił USA z Polski i Niemiec

Źródło: opracowanie własne

Wydaje się, że impas mógłby zostać przezwyciężony dzięki polityce „resetu” i nowym inicjatywom dyplomatycznym (na przykład wypracowanym przez wspólną grupę refleksyjną do spraw trudnych), ale okazja do ich zaprezentowania z okazji 30-lecia Traktatu nie została wykorzystana przez żadną ze stron. Wczesną jesienią 2021 roku Polska zajęta była bowiem kolejną konfrontacją z organami UE, a władze federalne Niemiec przygotowywały się na powyborczą zmianę na stanowisku kanclerza.   


Komentarze